|
Vilkolinec — już tyle razy wybierali¶y się do tej wioski.
- Po raz pierwszy jak jechali¶y na rowerach do Budapesztu,
ale zabrakło nam wtedy czasu.
- Po raz drugi jak odwozili¶y rodziców Garego na samolot
do Budapesztu ale wtedy pogoda była fatalna, ¶ciana deszczu.
- Po raz trzeci jak byli¶my na rowerach w Liptowie ale także
zabrakło nam czasu.
Wreszcie
się udało. Zabrali¶my Maję i Kubę na wycieczkę do Orawskiego
Zamku a póĽniej pojechali¶y do Vilkolinca. Mój przewodnik
bardzo polecał ten żywy skansen. To taka wioska jak nasz Chochołów,
tylko o wiele mniejsza. Także same stare drewniane domy, w
których ci±gle mieszkaj± ludzie. Z tym że oni tam maluj± drewno
na biało, żółto, beżowo, wioska jest więc nardziej kolorowa.
Poza tym jest przepięknie położona, wysoko w górach, na terenie
Parku Narodowego - Wielka Fatra. Do wioski prowadzi w±ska
kręta asfaltowa dróżka. Autokary nie maj± tam wstępu a dwa
jad±ce z przeciwka samochody osobowe musz± szukać miejsca,
żeby się bezpiecznie wymin±ć.
Widoki
s± na prawdę piękne, aż grzech jechać tam samochodem. Z czego
oni tam żyj±? Widzieli¶y pasieki, mały Ko¶ciółek i szkołę.
Nie widać było żeby oni cokolwiek tam uprawiali. Na pewno
czerpi± trochę zysku z turystów :-) O tym, że przed wej¶ciem
do wsi stoi budka i trzeba wykupić bilety wiedzieli¶my już
od Ewy i Stacha, którzy dotarli tam przed nami.
Vlkolinec
is a small village that's a "living museum" —
in other words, people live there, but you can pay to wander
around their little village. As Kinga pointed out, it's much
like Chochołów,
but more isolated, and I guess smaller.
Landscapes
here
|