Slovakia kingary.net
"matching tracksuits and everything"
Demanovska Valley   Monday 2 May 2005  ][ Back ]

Tego dnia podobnie wspinaliśy się na naszych rowerach z wysokości około 600 m.n.p.m. na wysokość 1100 m.n.p.m. W Demanowskiej Dolinie również przez całą drogę towarzyszyły nam piękne widoki. I znowu byliśmy zachwyceni, zauroczeni i szczęśliwi, że tam dojechaliśy. Droga była spokojna, nie było zbyt uciążliwego ruchu samochodowego. Z pewnością dlatego, że sezon jeszcze w pełni się nie rozpoczął i słynne Demanowskie Jaskinie jeszcze były zamknięte. My nastawiliśmy się tylko na rowery, więc jak najbardziej nam to odpowiadało, ale Ewa ze Stachem pocałwali klakmkę w Jaskini Swobody, jedynej jaskini, któa powinna być otwarta już o tej porze roku, niestety okazał się że akurat w poniedziałki jest zamknięta.

Kinga on the way up the valley
Gary having problems with his shoes

On Monday, we road our bikes to Demanovska Valley — the first time in my life I've ridden up to a valley. Valleys are supposed to be between mountains, I told my father-in-law later, not on them. Still, we struggled our way up a theoretically-short sixteen kilometers (only about eight miles) with an ever-increasing grade.

My "granny-wheel" came back into play again, with the four or so kilometers in extreme low gear.

When we finally made it, we sat by a small water resevoir that was still partially frozen, seen at left. On the far side, shaded by evergreens, we sat and ate a sandwich in the shade — cool enough that we had to put on long-sleeve shirts.

Water resevoir, still partially frozen in early May
Duck in ice

After a few pictures, we rode up to the lake.

Add comment